I są sytuację, w których czuję, że powinnam się odezwać, jakoś delikatnie zwrócić uwagę, a jednak tego nie robię, milczę, co może być odebrane jako akceptacja. Dodam, że sama daję przykład swoim postępowaniem i te osoby widzą, że idę na Mszę, czy nie jem mięsa w piątek, jednak nic nie mówię, kiedy widzę cudzy grzech.
Bierzmowanie jest sakramentem obecnym w katolickiej, prawosławnej i niektórych innych chrześcijańskich tradycjach religijnych. Jest to ważne wydarzenie w życiu katolickiego młodzieńca lub młodej dziewczyny, które potwierdza i umacnia ich wiarę oraz przygotowuje ich do pełnego uczestnictwa w życiu Kościoła.
Piątek na diecie bezmięsnej wcale nie musi być wyzwaniem. Mięso w bardzo prosty sposób można zastąpić dużo zdrowszymi rybami lub po prostu warzywami. W piątki, w które obowiązuje zakaz spożywania mięsa należy także ograniczyć ilość spożywanych potraw. Posiłek powinien być pełnowartościowy ale też i skromny co z
Modlitwa do Świętej Rity „Święta Rito, Patronko spraw trudnych, Orędowniczko w sytuacjach beznadziejnych, cudna gwiazdo świętego Kościoła naszego, zwierciadło cierpliwości, pogromicielko szatanów, lekarko chorych, pociecho strapionych, wzorze prawdziwej świętości, ukochana Oblubienico Chrystusa Pana naznaczona cierniem z korony Ukrzyżowanego.
WPHUB. 24.12.2022 09:08. Ksiądz wyjawia prawdę o jedzeniu mięsa w Wigilię. Warto to wiedzieć. 214. Ksiądz Sebastian Picur zdradził, czy w Wigilię można jeść mięso. Wiele osób odmawia go sobie 24 grudnia. Dopiero dzień później, w Boże Narodzenie w wielu domach zaczyna się dzień od wędzonych kiełbas czy szynek.
Vay Tiền Trả Góp Theo Tháng Chỉ Cần Cmnd. linijka 23:45 Mam pytanie o jedzenie mięsa w Czy jak jadę w piątek w gości i tam podają danie mięsne to mogę zjeść?Ja nie lubię zbytnio mięsa więc nie jest to dla mnie problemem nie jeść... ale nie chcę gospodarzom sprawiać przykrości jak się namęczą przygotowując obiad... nie chcę też by mieli dwa razy tyle pracy, jak im o tym wcześniej powiem i "wymuszę" danie bezmięsne... (z mięsem i tak zrobią, bo w rodzinie mają osobę chorą i jeść mięso musi, robiliby więc więcej wersji dania lub głupio się czuli, że nie jem). 2. No właśnie, czy dobrze myślę, że osoba chora może jeść mięso w piątek? 3. A jeśli jest się zdrowym ale się czuje słabo danego dnia a ma się wiele do zrobienia to zjedzenie mięsa nie dla smaku, ale dla wzmocnienia jest grzechem? 4. Czy grzechem jest zjedzenie mięsa gdy w pracy na stołówce w piątek nie ma postnego dania a jest się bardzo głodnym, bo się zapomniało swojego jedzenia a nie ma gdzie wyjść i coś kupić?5. Czy jeśli się kupi lub dostanie z jakiejś uroczystości dużo mięsa i się zepsuje gdy się nie zje to można jeść w piątek? 6. Umówiłam się z kimś w piątek na festiwal kulinarny. Czekałam na niego, uwielbiam próbować wymyślnych potraw. Ta osoba strasznie się ucieszyła, że ze mną idzie, bo jej znajomi to wegetarianie, a tak jak ja uwielbia ten festiwal (są na nim dania mięsne). Na dzień przed spotkaniem, przypomniałam sobie, że w piątek jest post. Nie miałam serca odwołać w ostatniej chwili wyjścia. Gdybym wcześniej pamiętała nie umawiałabym się (chociaż dań z festiwalu pewnie bym nigdy nie miała już okazji spróbować). Nie dlatego, że chciałam koniecznie zjeść mięso poszłam na spotkanie i degustacje, ale by nie zawieść tej osoby, gdy już się zgodziłam z nią iść i sprawiło jej to radość. Czy mam grzech ciężki? W końcu świadomie zjadłam w piątek mięso... 1. Jednorazowe zjedzenie mięsa w piątek nie jest grzechem ciężkim nawet gdy chodzi o ludzką słabość. Tym bardziej nie jest wielkim problemem, gdy ktoś zje co przygotowane, bo nie chce robić przykrości gospodarzom. Zawsze można już potem, przy innej okazji wspomnieć o swoim pragnieniu zachowywania piątkowej wstrzemięźliwości... 2. W prawie kościelnym nie spotkałem się z zezwoleniem na jedzenie w piątek mięsa ludziom chorym. Tu trzeba się kierować rozsądkiem. Jeśli mięso jest choremu potrzebne do powrotu do zdrowia, to oczywiście trudno wymagać, by pościł. Ma wracać do zdrowia. Ale jeśli np. ma wieńcówkę, to taki post mu się nawet przyda... 3. Wstrzemięźliwość od mięsa i post są właśnie po to, żeby się poczuć głodnym. Z wszystkimi tego konsekwencjami. Nie wydaje mi się, by zjedzenie mięsa dawało natychmiast więcej siły. Już szybciej działa tak cukier... 4. W takim wypadku nie byłoby grzechu... 5. Nie wiem... Wydaje mi się, że w dobie istnienia lodówek jeden dzień to nie jest problem. 6. Zobacz punkt 1. J.
Problem zakupów niedzielnych dlatego jest tak bardzo skomplikowany, bo zastanawiamy się tutaj nad rodzajem czynów, które nie są wewnętrznie złe, ale mogą być złe lub dobre w zależności od sytuacji. Już tłumaczę, o co chodzi. Istnieją w naszej wierze moralnej czyny, które uznajemy za wewnętrznie złe i nigdy, w żadnych okolicznościach nie moglibyśmy powiedzieć, że są dobre – np. zdrada małżeńska. Jeśli ktoś sypia z kimś, kto nie jest jej mężem albo jego żoną – źle robi i tyle. Mogą sobie tam na świecie różne bajki opowiadać, ale my, chrześcijanie, wiemy – bezdyskusyjnie źle jest cudzołożyć. Z zakupami niedzielnymi jest inaczej – może być tak, że pojechanie na zakupy w niedzielę nie tylko nie jest czymś złym, ale jest wręcz aktem miłości. Kiedy bowiem zauważę w niedzielę, że starsza sąsiadka ma w lodówce tylko światło – całkiem do rzeczy będzie pojechać i zrobić jej zakupy. Będzie to nie tylko dozwolone, ale i dobre. Problem z czynami, które nie są wewnętrznie złe, a jednak okresowo powstrzymujemy się od ich wykonywania, polega na dookreśleniu, kiedy przekroczenie takiej wstrzemięźliwości jest grzechem, a kiedy wręcz dobrym uczynkiem. Podobny problem mamy przykładowo z niejedzeniem mięsa w piątek – zasada jest analogiczna. Chciałbym tu od razu zaznaczyć i podkreślić dychotomię, przed którą stajemy – coś jest złe albo dobre. Nie ma trzeciej opcji. W moralności nie istnieje „neutralność”. Możemy postępować dobrze albo źle – nigdy neutralnie. Jakie zagrożenia mogą się pojawić w związku z taką sytuacją? Pierwsze polega na tym, że ktoś zasady moralne i zakazy dotyczące czynów, które nie są wewnętrznie złe, zacznie traktować tak, jakby nie były one zrelatywizowane w stosunku do okoliczności. Krótko mówiąc, ktoś złamanie postu w piątek czy kupienie chleba w niedzielę będzie traktował jak cudzołóstwo. Stąd biorą się pytania: Byłem chory, nie miałem nic do jedzenia w lodówce poza kiełbasą i zjadłem ją – czy to grzech ciężki? Poszedłem w niedzielę do sklepu, bo miałem gości zupełnie niespodziewanych i zupełnie niespodziewanie głodnych – czy to grzech ciężki? fot. / Gwenael Piaser Ale może być tak – i tutaj mamy drugie zagrożenie – że ktoś nie tyle oskarża się z powodu takich „wykroczeń”, co raczej zasadami moralnymi związanymi z czynami, które nie są wewnętrznie złe, tłumaczy swoje lenistwo w miłości. Obiecałem choremu sąsiadowi, że wysprzątam mu mieszkanie przed świętami, ale mam na to czas tylko w niedzielę. A że ja w niedzielę nie pracuję – chory i starszy sąsiad spędzi święta w bałaganie i brudzie. Takie omijanie przykazania miłości przy pomocy zasad moralnych związanych z czynami, które nie są wewnętrznie złe, gromił Pan Jezus, kiedy mówił, że faryzeusze i uczeni w Piśmie przecedzają komara, kubki myją, w szabat uzdrawiać nie pozwalają, a tak naprawdę wszystkie te ich zasady to jedna wielka mistyfikacja. Gdy ktoś myli zasady moralne związane z czynami wewnętrznie złymi z zasadami zakazującymi czynów, które nie są wewnętrznie złe, i te drugie zacznie traktować jak te pierwsze – zwykle utrudnia mu to w sposób istotny wypełnianie przykazania miłości bliźniego. To jest pierwszy znak, że coś nam się w rachunku sumienia pomieszało. Trzecia groźba, również bardzo realna, pojawia się wówczas, gdy zasady związane z czynami, które nie są wewnętrznie złe, ale od których w pewnych okresach należy się powstrzymywać, zupełnie zaczniemy lekceważyć. Będziemy sobie przykładowo mówić, że lubimy zakupy – i całą niedzielę spędzać w galerii handlowej. Z kolei jeśli nie lubimy mięsa, to w piątek zjemy kiełbasę, bo to dla nas żaden post nie jeść schabowego. Przed przesadną relatywizacją zasad moralnych związanych z czynami, które nie są wewnętrznie złe, Pan Jezus również przestrzega, kiedy mówi, że nie przyszedł znieść Prawa, ale je wypełnić, i że nawet jedna jota się nie zmieni, aż się wszystko stanie, i jeszcze, że ma szczęście ten, kto prawo wypełnia i uczy wypełniać. Argument ze świadectwa Mam tutaj na myśli argument ze świadectwa. Powstrzymuję się od robienia czegoś nie dlatego, że jest to złe samo w sobie, ale dlatego, że chcę coś ważnego podkreślić, pokazać, przypomnieć sobie i innym istotne prawdy na płaszczyźnie nie tylko wewnętrznej, ale również uczynkowej i zewnętrznej. Nie chodzę w niedzielę na zakupy i mocno tego pilnuję, bo chcę jasno zaświadczyć, że człowiek nie jest tylko konsumentem dóbr ziemskich, ale i kimś, kto przynajmniej raz w tygodniu powinien poświęcić cały swój czas Panu Bogu, miłości bliźniego i własnej duszy. Myślę, że w obecnych czasach takie radykalne świadectwo jest czymś istotnym. Miałem kiedyś koleżankę, która – jak mi się początkowo wydawało – miała fioła na punkcie świętowania niedzieli. Nie tylko, że końmi bym jej do sklepu w niedzielę nie zaciągnął, ale nawet poniedziałkowy test z biologii (na który nie umiała nic tak samo jak i ja – a proszę mi wierzyć, to było wielkie nic) nie był w stanie zmusić jej do nauki. Bo była niedziela. Pierwszy raz widziałem wówczas cnotę świętowania dnia świętego o takiej sile działania jak moja długo i pieczołowicie pielęgnowana wada lenistwa. Moja zacna koleżanka nawet strojem przypominała w niedzielę, że jest święty dzień. Śmiałem się z niej, że gdybym się kiedyś ocknął i nie wiedział, jaki mamy dzień tygodnia, wystarczyłoby, abym zerknął, co ona robi, a czego nie robi, i jak wygląda i wiedziałbym, że to niedziela. Dużo mówi się teraz w Kościele o apostolstwie świeckich, o głoszeniu Ewangelii przez świeckich. Zwykle przychodzi nam wówczas na myśl jakaś grupa z gitarą albo małżonkowie prowadzący kursy przedmałżeńskie. I jest to świadectwo – jak najbardziej. Ale myślę, że wyraźnym i ważnym apostolatem jest także ten, który wynika z tego, że mówimy jasno – nie biegam po sklepach w niedzielę, bo to dzień szczególny i chcę to nie tylko uszanować, ale i pokazać. Nie zjadam mięsa w piątek, bo także takimi zewnętrznymi gestami chcę sobie i innym przypomnieć, że coś ważnego w piątek się stało. To zasady, z pomocą których przyznajemy się przed światem do Pana Jezusa, pokazujemy światu, ale również samym sobie, co jest ważne. I drugorzędne znaczenie ma tutaj kwestia, czy ja lubię zakupy, czy ich nie lubię. Czy lubię mięso, czy nie. Ważne jest to, że mam możliwość dania sobie i innym świadectwa, zewnętrznego i widocznego, wzmocnionego przez fakt, że jest to świadectwo nie tylko moje, ale dużej grupy ludzi – Kościoła. To jest sposób przyznawania się do Pana Jezusa – tym bardziej skuteczny im z jednej strony staranniejszy, a z drugiej – wtórny wobec przykazania miłości Boga i bliźniego, nie zaś wobec mojego lenistwa, czy też duchowego widzimisię, czy też tak wielkiego „uwewnętrznienia” wiary, że na zewnątrz się ona nie przejawia w niczym. Nie chodzi tylko o zakupy niedzielne. Kiedy parze mieszkającej ze sobą przed ślubem mówi się, iż problemem moralnym takiej sytuacji nie jest tylko kwestia seksu, ale i zgorszenia publicznego, czyli antyświadectwa wiary moralnej i życia chrześcijańskiego, zwykle ludzie patrzą na księdza jak na panią Dulską, a słowa „zgorszenie publiczne” ledwie rozumieją. A to czynami i zachowaniem – w takich właśnie sprawach jak zakupy niedzielne, brak postu, mieszkanie przed ślubem (choć to oczywiście jest inna kategoria problemu) – sprawiamy, że nasz świat zewnętrzny, społeczny staje się arcypogański. Problemem jest nie tylko zdejmowanie krzyży z miejsc publicznych, ale i zaniechanie praktyk zewnętrznych naszej wiary, brak świadectwa w prostych rzeczach. Zdjęcie krzyża ze ściany w szkole czy niedzielny shopping to bardzo podobne w istocie działania. Oburzając się na jedne, których my akurat nie robimy, nie zauważamy drugich, które robimy. Rodzi się oczywiste pytanie o to, czy Pan Jezus przyzna się do nas przed swoim Ojcem, skoro my nie przyznajemy się do Niego w naszych gestach i zachowaniach przed ludźmi. Pomiędzy lodami a zakupami Pytanie jest proste i zostało postawione kilkakrotnie. Czy istnieje różnica pomiędzy pójściem w niedzielę na lody albo „wdepnięciem” do cukierni a zakupami niedzielnymi w pełnym wymiarze? Postaram się później z tym pytaniem zmierzyć, ale proszę, aby najpierw jego autorzy postawili sobie na własny użytek inne pytanie. Taki eksperyment myślowy. Czy rzeczywiście jesteście przekonani, że różnicy pomiędzy wizytą w niedzielę w cukierni a wizytą w niedzielę w centrum handlowym nie ma (tak z ręką na sercu)? Czy też może tak naprawdę „czujecie” tę różnicę, ale nie potraficie jej wydobyć, dookreślić i nazwać. Namawiam do postawienia sobie tego pytania, bo ja doskonale znam z własnego doświadczenia taki stan duszy, kiedy człowiek „odbiera” jakąś prawdę, ale nie potrafi jej racjonalnie wydobyć i dookreślić, a na dodatek prawda ta jest jednocześnie dlań dosyć niewygodna. Można wtedy postąpić na dwa sposoby. Pierwszy polega na pewnej ostrożności. Sytuacja jest następująca: sumienie coś mi „podszeptuje” (to jedynie jakaś intuicja), ale nie jestem w stanie tego postępowania do końca racjonalnie wytłumaczyć. Widzę natomiast, że właśnie takie postępowanie zgadza się z pewną tradycją praktyki wiary, czyli praktyki moralnej Kościoła. Zachowuję więc to postępowanie aż do momentu, kiedy nie znajdę wyraźnego argumentu, że to jest postępowanie złe i należy je odrzucić. Tego typu ostrożność zachowuję zwłaszcza w takich sytuacjach, gdy wygodniej byłoby mi ten model postępowania, o którym rozmyślam, odrzucić, niż zachować. Jak to się ma do kwestii zakupów niedzielnych? Rzeczywiście czuję, że kiedy pójdę z rodziną na lody (czy do zoo) „po kościele”, to nie ma w tym nic złego, ale jeżeli pojechałbym kupować panele podłogowe, flizy i kafelki oraz zrobił rundkę po galeriach handlowych – to już nie byłoby w porządku. Niby nie potrafię wyjaśnić do końca tej różnicy, ale mam moralną świadomość, że „coś jest na rzeczy”. Wiem również, że sytuacja byłaby dla mnie bardziej komfortowa, gdybym nie musiał się zastanawiać i pilnować w kwestii chodzenia na zakupy w niedzielę, tylko po prostu robił to bez stawiania sobie barier. Ów fakt „zwiększenia komfortu własnego” przez zanegowanie jakiejś praktyki powinien mi nakazać ostrożność właśnie w jej zanegowaniu. Jest też drugi sposób postępowania, który przyjmujemy w takich sytuacjach – sposób nieostrożny. Jakaś praktyka wiary jest dla mnie po prostu niewygodna, stosowanie jej wymaga pewnego wysiłku i „dziwaczenia”. Poza tym, ja jej w zasadzie nie stosuję „niewolniczo” już od dawna. „Niewolniczo” w tym przypadku oznacza świadomie, dobrowolnie, konsekwentnie i z podjęciem koniecznego wysiłku. Co oznacza, że jeśli sklep jest zamknięty albo mi się nie chce, to w niedzielę nie idę na zakupy. Szczerze mówiąc, nie tylko nie stosuję tej zasady postępowania, ale nawet sumienie mi tego już specjalnie nie wyrzuca. I dobrze mi z tym. Gdyby nie to, że ktoś tam się czepił, nie byłoby problemu. Ten tyran-moralista i do tego skrupulant chce mnie wpędzić w nerwicę, otchłanie przedsoborowej moralności zamkniętej, w starotestamentalną moralność prawa, a nie moralność miłości i Kazania na górze, w której przecież bez wątpienia trwam i wzrastam w zawrotnym tempie. Oczywiście nie mogę przyznać się do tego, że mi się po prostu nie chce walczyć o wprowadzenie tej zasady w życie (czy jej reaktywowanie) z dokładnie tak samo ważnego powodu, jak nie chce mi się wynieść śmieci albo wyjść z psem w jesienny deszczowy ranek przed pracą. Muszę więc coś z tym zrobić. Po pierwsze, zadaję sobie pytanie, czy pochodzi ona wprost ze słów Pana Jezusa. Na szczęście nie. Drugie pytanie – czy została uroczyście ogłoszona jako obowiązująca przez Stolicę Piotrową. Na szczęście nie. Więc jeszcze jedno pytanie – czy potrafię ją racjonalnie uzasadnić. Uff, jak dobrze, że nie. Czy praktyka ta podlegała zmianom na przestrzeni wieków? Tak – co za ulga. Teraz mogę już w pełni spokojnie stwierdzić, że jest to ludzkie widzimisię, ludzki zwyczaj i mieszczańskie przyzwyczajenia, i z sercem wiary nie ma nic wspólnego. W zasadzie jest to zatem jedynie barokowo-trydencka przybudówka do pełnej świeżego powietrza moralności związanej z duchowością otwartą. Ale dla spokoju sumienia zapytam jeszcze kogoś (dajmy na to księdza), czy potrafi mnie przekonać. Całe szczęście, nie potrafił. W takim razie nie zamierzam wracać do sprawy aż do czasu, gdy ktoś mi nie dowiedzie, że to jest dobre. Jedni w ten sposób myślą o zakupach niedzielnych, inni o celibacie. Jeszcze inni o poście piątkowym czy mieszkaniu przed ślubem. Cała ta gigantyczna konstrukcja ma usprawiedliwić zwykłe, najzwyklejsze „nie chce mi się”, „uwiera mnie”, „nie jest to komfortowe”, „wymaga wysiłku i dziwaczenia”. Ale do tego nie wolno się przyznać – nawet przed sobą. Przed tym drugim, nieostrożnym podejściem do intuicji sumienia serdecznie przestrzegam. Bardzo szybko nabiera się wprawy w takim postępowaniu i coraz więcej zasad daje się tak unieszkodliwić. Wróćmy teraz do postawionego pytania. Moim zdaniem, istnieją przynajmniej dwie różnice pomiędzy przysłowiowym kupowaniem lodów w niedzielę a niedzielnym shoppingiem. Po pierwsze, kupienie lodów nie jest czymś, co potrafi odebrać dniu świętemu jego poświęcony Panu Bogu charakter i atmosferę wyjątkowości. A shopping jest. Po drugie – i tu wracam z uporem maniaka do argumentu „ze świadectwa” – świat nie potrzebuje od chrześcijan świadectwa: „Jedzenie lodów oddala od Pana Boga”. Świat potrzebuje świadectwa: „Ta cała konsumpcyjna tandeta utrudnia dojście do Pana Boga. I to jest szczególnie problem współczesnego świata”. Metafora galerii handlowej jako współczesnej świątyni wydaje mi się nie być od rzeczy. A metafora zoo czy lodziarni jako współczesnej świątyni? Ta wydaje się raczej bez sensu. Ale to oczywiście tylko metafory. Tekst jest fragmentem książki o. Janusza Pydy, którą niebawem wyda Fundacja „Dominikańskie Studium Filozofii i Teologii”. Tytuł i skróty pochodzą od redakcji fot. / remuz (Jack The Ripper) 19 grudnia 2014, 10:56 Urodzony w 1980 roku, absolwent filozofii UJ i teologii PAT. Duszpasterz krakowskiej "Beczki".
Strona 1 z 1 [ Posty: 14 ] Autor Wiadomość Dołączył(a): Wt lut 21, 2012 17:43Posty: 3 Post w piątek Jestem osobą wierzącą. Moja sytuacja finansowa jest dosyć trudna. Obecnie jestem w ostatniej klasie liceum, moze podczas studiów podejmę jakąś pracę żeby odciążyć trochę mamę z którą problem polega na tym że mama ma możliwość przynoszenia mi obiadów z pracy gdyż zawsze robione jest z małym nadmiarem i zazwyczaj coś zostaje. To bardzo duze ułatwienie gdyż oszczędzamy na tym. Tyle że moja mama wraca późno do domu i obiad zostaje na następny dzień czyli np. to co było w czwartek odgrzewam sobie w piątek a jak wiadomo - w czwartek zazwyczaj jest mięso. I tu moje pytanie czy w piątek w takim wypadku mogę zjeść mięso czy lepiej zjeść tylko ziemniaki ale z drugiej strony- mięso później się zmarnuje. Co jest gorsze marnowanie jedzenia czy nie zachowanie postu w piątek? Wt lut 21, 2012 17:54 Andy72 Dołączył(a): N sie 07, 2011 18:17Posty: 8435 Re: Post w piątek Może w czwartek nie robić mięsnego, najwyżej zjeść jakieś wędliny tyle aby starczyło na jeden dzień _________________Co do mnie, nie daj Boże, bym się miał chlubić z czego innego, jak tylko z Krzyża Pana naszego Jezusa 6:14 Wt lut 21, 2012 18:02 Anonim (konto usunięte) Re: Post w piątek Post w piątek jest tradycją, ale przez KK od jakiegoś czasu uznany za nieobowiązkowy. Jedząc w piątki nie popełnia się grzechu. Wystarczy zastosować inną formę która oznacza zakaz spożywania mięsa, obowiązuje wszystkich, którzy ukończyli 14 rok życia. Post obowiązuje w Środę Popielcową i w Wielki Piątek wszystkich między 18 a 60 rokiem samej tylko wstrzemięźliwości od potraw mięsnych zakazuje spożywania mięsa i wywarów z mięsa, nie zabrania jednak ani jaj, ani nabiału, ani żadnych przypraw, nawet tłuszczu od spożywania mięsa to nie wymysł Kościoła. Człowiek dla oczyszczenia swego ciała powinien co najmniej raz w tygodniu zrezygnować z mięsa i w jego miejsce spożyć np. więcej warzyw czy ryby. Bogata w potrawy postne polska kuchnia pomaga nam w zastąpieniu potraw mięsnych np. wspaniałymi pierogami czy smacznymi ... y&jezyk=PLJeżeli w piątek je się mięso to zaleca się stosowanie innej formy są szczegóły: ... Wt lut 21, 2012 18:49 szumi Moderator Dołączył(a): Pt sty 04, 2008 22:22Posty: 5619 Re: Post w piątek W Polsce nadal jest obowiązek zachowywać wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych. Nie ma opcji zamiany. _________________Η αληθεια ελευθερωσει υμας... Veritas liberabit vos... Prawda was wyzwoli... (J 8, 32b) Wt lut 21, 2012 19:26 Anonim (konto usunięte) Re: Post w piątek Mieso od czwartku wytrzyma do soboty. Do czwartkowych ziemniaków możesz dorzucić jajka lub śledzia. Nic się nie zmarnuje. Dyspensa obowiązuje w zakładach żywienia zbiorowego jak nie ma zamienników, np byłbyś w wojsku. Wt lut 21, 2012 19:40 Anonim (konto usunięte) Re: Post w piątek Obrobione termicznie mięso spokojnie do soboty rana do śniadania w lodówce wytrzyma, a nawet do obiadu. A w piątek w zamian zrób sobie jajo sadzone .Wydumany problem. Wt lut 21, 2012 19:44 Alus Dołączył(a): Śr cze 02, 2004 17:39Posty: 41854 Re: Post w piątek W PRLu nie miałby tego problemu - ustawowo dniami bezmięsnymi był poniedziałek i czwartek. Wt lut 21, 2012 21:45 Anonim (konto usunięte) Re: Post w piątek Alus napisał(a):W PRLu nie miałby tego problemu - ustawowo dniami bezmięsnymi był poniedziałek i ja pamiętam inaczej. Właśnie w piątek nie było nic mięsopodobnego. Często były całkiem niezłe pierogi z kiszona kapustą. Śr lut 22, 2012 0:40 Elbrus Dołączył(a): Pt lis 27, 2009 14:07Posty: 8227 Re: Post w piątek - Jedzenie mięsa - Konflikt - Chleb... _________________The first to plead is adjudged to be upright, until the next comes and cross-examines him.(Proverbs 18:17)Słuszna decyzja podjęta z niesłusznych powodów może nie być słuszna.(Weatherby Swann)Ciemny lut to skupi.(Bardzo Wielki Elektronik) Pt cze 08, 2012 22:07 djdomin Dołączył(a): Pn lip 11, 2005 11:48Posty: 821 Re: Post w piątek Jeśli chcesz załatwić to poprawnie: idź do swojego proboszcza, przedstaw jak wygląda sytuacja i poproś o dyspensę / zamianę na inną formę pokutną. _________________Dominik Jan Domin Pn cze 11, 2012 18:45 Anonim (konto usunięte) Re: Post w piątek djdomin napisał(a):Jeśli chcesz załatwić to poprawnie: idź do swojego proboszcza, przedstaw jak wygląda sytuacja i poproś o dyspensę / zamianę na inną formę nie prościej zrobić naleśniki, a obiad podgrzać w sobotę na śniadanie?Na prawdę w tym sparagrafowanym chrześcijaństwie niektórzy robią problem z niczego. Wt cze 12, 2012 8:47 Johnny99 Dołączył(a): Cz wrz 25, 2008 21:42Posty: 16048 Re: Post w piątek Cytuj:Na prawdę w tym sparagrafowanym chrześcijaństwieW czym? _________________I rzekłem: «Ach, Panie Boże, przecież nie umiem mówić, bo jestem młodzieńcem!» Pan zaś odpowiedział mi: «Nie mów: "Jestem młodzieńcem", gdyż pójdziesz, do kogokolwiek cię poślę, i będziesz mówił, cokolwiek tobie polecę. (Jr 1, 6-8) Wt cze 12, 2012 9:04 Rojza Genendel Dołączył(a): Cz lip 26, 2007 17:46Posty: 2030 Re: Post w piątek W wyższości Prawa nad Duchem _________________Jestem panteistką."Nasze ciała są zbudowane z pyłu pochodzącego z gwiazd (...) Jesteśmy dziećmi gwiazd, a gwiazdy są naszym domem. Może właśnie dlatego zachwycamy się gwiazdami i Drogą Mleczną."(Carl Sagan) Wt cze 12, 2012 11:32 noOne Dołączył(a): Pn lip 04, 2011 11:29Posty: 1541 Re: Post w piątek oczywiście że jest to grzech,wiele osób pości w piątki o chlebie i wodzie.. niektórzy w środy i piątki,taki post to olbrzymi dar, który możesz ofiarować Matce Bożej, dzięki temu ratujesz dusze od potępienia.. _________________Króluj nam Chryste ! Cz cze 14, 2012 11:31 Wyświetl posty nie starsze niż: Sortuj wg Strona 1 z 1 [ Posty: 14 ]
Alicja Samolewicz Jeglicka: Jak to w końcu jest – czy w piątek można jeść mięso? Raz nie wolno jeść, raz można …STACJA7 POLECA DRUGA. Najbardziej niezwykła podróż ku sobie. 34,90 zł Zamów EBOOK Wakacje z Janem Pawłem II 12,90 zł Zamów EBOOK "Więcej aniżeli ci". Rekolekcje wielkanocne. Ideał miłości 24,90 zł Zamów EBOOK Modlitewnik Maryjny. ”Powierz się Matce!” 9,90 zł Zamów EBOOK Jutro Niedziela ROK C 39,90 zł Zamów EBOOK Nawykownik Biblijny 4,90 zł Zamów EBOOK Męski Modlitewnik 24,90 zł Zamów EBOOK Modlitewnik Weź i się módl 17,90 zł Zamów EBOOK Modlitwy na adorację krzyża 4,90 zł Zamów Siła nadziei - Joachim Badeni OP 17,90 zł Zamów 30 SCEN Z ŻYCIA MARYI - ANETA LIBERACKA KSIĄŻKA 14,90 zł Zamów Ks. Krzysztof Nowak*: W religii trzeba podchodzić do spraw nieco inaczej niż w przypadku prawa cywilnego. Jeśli prawo kościelne nie nakłada sankcji za nieprzestrzeganie postu to nie znaczy, że wolno jeść. Człowiek wierzący musi wiedzieć, że piątek jest pamiątką śmierci Chrystusa i należy jakoś go odróżnić od innych dni. Żyć skromniej, jeść mniej, zachować powagę tego dnia… chociaż nie trzeba odczytywać już nie w świetle Wielkiego Piątku, ale Niedzieli Zmartwychwstania. Zło zostało dobrem zwyciężone – ale trzeba pamiętać, że to my – ludzie, i w Jerozolimie i w naszym mieście – przyczyniamy się do męki Jezusa … Trzeba dobrze odczytać słowa do płaczących niewiast: „Nie płaczcie nade mną, ale nad sobą i swoimi synami …” To, że Kościół zniósł sankcje prawne wobec urządzających zabawy huczne w piątki, nie oznacza, że należy je robić bez żadnych oporów moralnych. Z Miłości należy w ten dzień trwać przy Chrystusie! Czy to jest jakoś regulowane czy może zależy to od naszego sumienia i tego jak zostaliśmy wychowani?Przeczytaj równieżKościół reguluje sprawy prawne, liturgiczne, sakramentalne i chciałby pomagać w sprawach duchowych. Nie może jednak niewolić człowieka, skoro nie niewoli go sam Bóg. Przykazanie o zakazie urządzania zabaw w piątki, zostało zignorowane przez bardzo wiele osób i instytucji. To pokazuje, że potrzeba nam raczej teraz Ewangelizacji na wielką skalę niż zaostrzania dzisiejszych czasach, gdy ludzie mają problemy z wiarą, muszą mieć problemy z postem. Nie należy wiec zaczynać od końca, ale wrócić do ewangelizacji. Tak żeby ludzie znowu uwierzyli – to da szansę na powrót do postów bez przymusu i nakazów prawa. Jak ludzie mają przestrzegać określonych unormować, skoro one tak łatwo się zmieniają?Ludzie dość powszechnie nie przestrzegali postów piątkowych. Nie trzeba tu być wielkim filozofem, żeby zwrócić na to uwagę. Dzieci i młodzież w piątki przynosili kanapki z mięsem, zamawiali pizze (nie wegetariańska), były grille, dyskoteki, domówki itd. Ci raczej nie mogą powiedzieć, że zmienność prawa wpłynęła na ich post :)Pozostali, którzy zachowywali posty piątkowe od lat, także teraz będą je zachowywać. Ani ja, ani moi bliscy, nie zamierzamy rzucić się w każdy piątek na mięso. Uważam, że tak naprawdę – nic się nie zmieni w menu chrześcijan polskich. Będzie tylko jedna zmiana – ludzie po piątku, będą mogli (z czystym sumieniem) iść kolejnego dnia do Komunii biskupi mają moc decydowania o tym, co jest grzechem, a za chwilę co nim nie jest?Bezpośrednio o grzechach decyduje Bóg. Co do tego nie ma żadnej wątpliwości. Bóg zostawił Kościołowi władzę rozgrzeszania, ale nie ustanawiania i odwoływania grzechów. Biskupi nie zmieniają Dekalogu w żadnym słowie. Regulują natomiast to, co określane jest mianem Przykazań Kościelnych. Inaczej mówiąc, pewnych zasad wspólnoty ludzi wierzących – a do tego już mają prawo, jeśli decydują kolegialnie, w porozumieniu ze Stolicą Apostolska i z uwzględnieniem Tradycji. Będę tu bronił decyzji biskupów – zaostrzanie prawa w takiej sytuacji nic nie da. Nie będziemy przecież nakładali sankcji na ludzi, gdy nie będą pościć. To nie wzmocni ich wiary. Powtarzam – utracili w sercu sens postu, bo utracili lub osłabili swoją wiarę. Trzeba ewangelizować a nie wzmacniać krucjatę zachęcam i proszę, żeby wszyscy, którzy widzą sens postu, ofiarowali go w intencji tych, którzy od niego odeszli. Musimy pomóc sobie jak bracia, a nie jak strażnicy. Musimy wrócić do zasady żywa wiara rodzi żywe praktyki religijne. Dołącz do naszych darczyńców. Wesprzyj nas!Najciekawsze artykułyco tydzień w Twojej skrzynce mailowejRaz w tygodniu otrzymasz przegląd najważniejszych artykułów ze Stacji7
Sprawdź, co można jeść w Wielkim Poście Data utworzenia: 13 lutego 2013, 9:11. Dziś Środa Popielcowa! Katolicy powinni pamiętać o ścisłym poście! Mimo, że Wielki Post trwa przez 40 dni, to tylko dziś i w Wielki Piątek wiernych obowiązują drakońskie reguły, które zakazują jedzenia mięsa, picia alkoholu i hucznego imprezowania. Zrób zapasy przed Euro, bo ceny pójdą w górę ? Foto: PantherMedia Ryba tak, schabowy nie! Kościół Katolicki nie ma wątpliwości, że w Środę Popielcową każdy wierny powinien, pod groźbą popełnienia grzechu, odmawiać sobie dań mięsnych, a także alkoholu. I to pod każdą postacią! Nie oszukamy bowiem reguł, zjadając np. gołąbki z mięsem lub pierogi z takim samym nadzieniem. – „W Środę Popielcową i Wielki Piątek każdy wierny może zjeść tylko jeden posiłek do syta oraz dwa inne, lekkie dania” – tłumaczy ojciec Jan Maria Szewek, Franciszkanin z Krakowa. Na szczęście nie musimy pościć dziś tak jak Franciszkanie z kurii krakowskiej, którzy piątki w Wielkim Poście przeżywać będą jedynie o chlebie i wodzie! Jedzmy ryby, warzywa i potrawy mączne! Będzie zdrowiej i zgodnie z nakazami religii. Pamiętajmy o pewnych zasadach: Zakaz hucznych zabaw: Zasada ta zakazuje w czasie Wielkiego Postu organizowania potańcówek i wyjątkowo głośnych imprez tanecznych i towarzyskich. Wstrzymać powinniśmy się także z używkami! Alkohol w niewielkich ilościach jest wprawdzie dozwolony, a także dyskretna, cicha muzyka, ale o organizowaniu hucznych urodzin lub wesel powinniśmy zapomnieć. Ta stara zasada obowiązuje nie tylko w Środę Popielcową oraz w Wielki Piątek, ale także w pozostałych dniach Wielkiego Postu. Wstrzemięźliwość: Kościół nie zakazuje w okresie Wielkiego Postu kontaktów seksualnych między małżonkami. Z uznaniem jednak przyjmuje dobrowolne deklaracje wiernych, którzy w okresie poprzedzającym śmierć Chrystusa sami zobowiązują się do wstrzemięźliwości seksualnej. To jednak zależy od samych małżonków, w których decyzje Kościół, ani jego zasady nie ingerują. Alkohol: Ta używka zakazana jest pod karą grzechu śmiertelnego tylko w Wielki Piątek i Środę Popielcową. W tych dniach, osoby wierzące obowiązuje całkowita abstynencja, od której nie ma żadnych wyjątków. Jeśli chodzi zaś o pozostałe dni Wielkiego Postu oraz o zwykłe piątki w trakcie całego roku, to kościół nie zakazuje spożywania procentowych trunków z umiarem. Warto jednak pamiętać, że podobnie jak ze wszystkimi ulubionymi daniami, tak i alkohol powinniśmy w poście ograniczyć. /11 Lech Marcinczak / Parówki – to mięso, nie można jeść w ścisłym poście /11 Reporter Jaja sadzone są dozwolone /11 PantherMedia Piwo – alkohol to używka zakazana w Wielki Piątek i Środę Popielcową /11 East News Naleśniki ze szpinakiem i serem fata – można jeść je cały Wielki Post /11 PantherMedia Zupa na samych warzywach jest postnym daniem /11 Marcin Solarz / BRAK Wódka – nie pijemy jej w Środę Popielcową i Wielki Piątek /11 PantherMedia Hamburger to danie mięsne /11 Fotolia Ser i spagetti można jeść /11 Tomasz Griessgraber / Edytor Placki ziemniaczane można jeść w poście /11 Bogdan Hrywniak / Typowo polski schabowy jest w ścisłym poście zakazany /11 Sebastian Jankowski / Śledzie są tradycyjną postną potrawą, bardzo pożywną! Masz ciekawy temat? Napisz do nas list! Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas! Listy od czytelników już wielokrotnie nas zainspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Wszystkie historie znajdziecie tutaj. Napisz list do redakcji: List do redakcji Podziel się tym artykułem:
czy jedzenie mięsa w piątek to grzech